300 burmistrzów wzywa europejskich przywódców do zaprzestania płacenia za wojnę na Ukrainie. Samorządowcy apelują do Komisji Europejskiej i rządów państw członkowskich o zintensyfikowanie wysiłków na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie. (FILM)

Burmistrzowie niemieckich, francuskich, brytyjskich, włoskich, hiszpańskich, polskich, węgierskich i innych europejskich miast potwierdzają głos europejskich kobiet i mężczyzn reprezentowanych przez Parlament Europejski, który niedawno wezwał do natychmiastowego wprowadzenia pełnego embarga na rosyjską ropę, gaz i węgiel. Nie pod koniec tego roku, ale natychmiast. Pytają, czy wartości europejskie naprawdę istnieją, jeśli UE nadal finansuje rosyjski reżim, mimo brutalnej agresji przeciwko Ukrainie i jej mieszkańcom.

„Podczas gdy Ukraina broni wartości europejskich, my, Europejczycy, płacimy prawie miliard dolarów dziennie na finansowanie armii Putina - kupując rosyjską ropę, gaz i węgiel” - mówi Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, w słowie wstępnym do krótkiego filmu, w którym burmistrzowie z Polski, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Węgier, Holandii, Belgii, Szwecji, Finlandii i Czech domagają się natychmiastowych działań ze strony Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej.

Według danych Eurostatu około 70% pieniędzy europejskich, które wspierają administrację Władimira Putina, pochodzi z importu ropy naftowej. A zatem to ropa naftowa, a nie gaz czy węgiel, odpowiada za większość wsparcia finansowego, jakiego Europa udziela Władimirowi Putinowi na finansowanie jego wojny z Ukrainą. W liczbach wsparcie rządów europejskich dla Ukrainy jest nieporównywalnie mniejsze niż wsparcie finansowe dla reżimu, który rozpoczął niesprowokowane i brutalne niszczenie całych miast, takich jak Charków czy Mariupol, gdzie przez 2 miesiące do dziś nie pozwolono na utworzenie korytarzy humanitarnych, aby ratować życie głodnych, zziębniętych i odwodnionych kobiet i dzieci.

Europejscy burmistrzowie podkreślają, że jeśli tylko wartości europejskie są prawdziwe, Europa nie powinna mieć żadnych wątpliwości, że taka sytuacja nie może trwać dłużej. „Szok związany z zakończeniem naszego uzależnienia od ropy naftowej, gazu i węgla jest koniecznym poświęceniem w porównaniu z ofiarą niewinnych ukraińskich kobiet i mężczyzn” - mówi Zdeněk Hřib, burmistrz Pragi i Anna König Jerlmyr, burmistrz Sztokholmu, która podkreśla, że „nie mają żadnych wątpliwości co do tego, jak wartości europejskie powinny nami kierować”.

„Nawet jeśli jest to wyzwanie, wybór powinien być bardzo prosty. Nie handluje się z mordercami i kłamcami” - podsumowuje Remigijus Šimašius, burmistrz Wilna.

15 marca europejscy burmistrzowie zebrali się po raz pierwszy i wystosowali wspólny apel 100 burmistrzów do UE i jej państw członkowskich. Nazwali go „Wspólnym apelem z Mariupola”. Wkrótce potem wezwanie to zostało potwierdzone przez Komitet Wykonawczy Światowego Parlamentu Burmistrzów. 

7 kwietnia żądanie to zostało wzmocnione przez Parlament Europejski, który przyjął jeszcze mocniejszą rezolucję (wzywającą również do przyspieszenia dostaw broni, by Ukraina mogła się bronić) przytłaczającą większością głosów (513 do 22, 19 osób wstrzymało się od głosu). W międzyczasie grono burmistrzów, którzy aktywnie domagają się bardziej zdecydowanych działań, wzrosło ze 100 do 300. 

28 kwietnia, w dniu sesji plenarnej Komitetu Regionów UE, Wspólne Wezwanie Burmistrzów zostało wzmocnione specjalnym krótkim filmem z udziałem 12 spośród 300 burmistrzów, który został opublikowany w mediach społecznościowych i ponownie wysłany do Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej i 27 premierów państw członkowskich UE. Film można obejrzeć tutaj: 


Prezydenci i burmistrzowie europejskich miast mówią jednogłośnie: „Z całej mocy potępiamy rosyjską zbrojną agresję i działania wojenne Rosji przeciw Ukrainie. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla nielegalnego użycia przez Rosję siły militarnej”.

Ponad trzystu samorządowców z całej Europy apeluje do Komisji Europejskiej i rządów państw członkowskich o zintensyfikowanie wysiłków na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie. Wszyscy jednomyślnie potępiają rosyjską agresję i zbrodnie wojenne na terenie niepodległej Ukrainy.

Ukraina dąży do integracji i osiągnięcia członkostwa w Unii Europejskiej, ale jej mieszkańcy i inne europejskie narody już teraz tworzą wspólnoty. W co najmniej kilkunastu miastach Europy Ukraińcy stanowią 10% populacji. Tam żyją i pracują.

Teraz Ukraińcy dzielnie walczą w obronie swojej ojczyzny. Chociaż Unia Europejska i jej obywatele podjęli setki akcji solidarnościowych i pomocowych, jednak nie da się nie zauważać, że Ukraina jest samotna wobec agresji znacznie od niej potężniejszego najeźdźcy. Minęły już ponad dwa miesiące od rozpoczęcia niczym niesprowokowanej i nieuzasadnionej wojny, gdy na czterdziestomilionowym narodzie ukraińskim każdego dnia dokonywane są nieludzkie akty ludobójstwa.

Dlatego prezydenci i burmistrzowie europejskich miast w swoim apelu wzywają Europę i Komisję Europejską do natychmiastowego działania:

Wzywamy do wymuszenia na Rosji rzeczywistego wywiązania się z deklaracji otwarcia korytarzy humanitarnych. Europa nie ma prawa stać z boku i przyglądać się biernie, gdy niewinna, bezbronna i poraniona ludność cywilna jest bezkarnie mordowana. Nie mamy prawa akceptować rzeczywistości, w której otwieranie korytarzy przez armię rosyjską tak naprawdę oznacza otwieranie ognia do uciekających ludzi, próbujących wydostać się z piekła wojny. Nasi ukraińscy bracia z lękiem spoglądają w niebo i morze; nie po to, by znaleźć tam nadzieję, ale kolejną wystrzeliwaną w ich kierunku rakietę. Natychmiast muszą się zakończyć wszelkie działania zbrojne wobec ludności cywilnej. Jesteśmy głęboko przekonani, że taki jest obowiązek Europy i jej globalnych sojuszników.

Wzywamy do realizacji idei europejskiej solidarności i podjęcia jak najszybszych decyzji pozwalających na przyjmowanie i relokację uchodźców w całej Europie. Wzywamy rządy krajów UE, graniczących bezpośrednio z Ukrainą, do współpracy z międzynarodowymi i krajowymi organizacjami ekspertów, dysponującymi wiedzą w zakresie zarządzania kryzysowego. Konieczna jest natychmiastowa pomoc humanitarna dla kobiet i dzieci przesiedlonych wewnętrznie na tereny Ukrainy Zachodniej. Jeśli nie zrobimy tego natychmiast, ten największy po II wojnie światowej kryzys uchodźczy w Europie przerodzi się w katastrofę humanitarną.

W pełni zgadzamy się, że wszystkie nasze rządy muszą działać razem, że musimy pokazać solidarność. Deklarujemy gotowość do wypełnienia zobowiązań wynikających z decyzji UE z 2015 dotyczącej wspólnej odpowiedzialności za zarządzanie kryzysem uchodźczy.

Żądamy zerwania jakichkolwiek stosunków handlowych z Rosją i Białorusią do czasu wycofania armii rosyjskiej z Ukrainy. To decyzja wyjątkowej wagi, o uderzających także w nasze interesy skutkach, nie mamy jednak ani krzty wątpliwości, jaką drogą powinniśmy podążać. Przede wszystkim w imię europejskich wartości, ale także dalekosiężnego interesu całej Europy. Nie mamy wątpliwości, że życie kobiet i mężczyzn jest dalece wartościowsze niż handel, praca, energia. Nie prowadzi się interesów z mordercami i kłamcami.

Bezwarunkowo wierzymy, że nasza europejska solidarność pozwoli nam uporać się z nieuniknionym kryzysem energetycznym. Wierzymy, że państwa członkowskie UE są gotowe w równym stopniu ponieść ciężar transformacji energetycznej i eliminacji paliw kopalnych z naszych gospodarek. Nie mamy wątpliwości, że nagły szok, jaki wywoła zakończenie uzależnienia od ropy, gazu i węgla jest ofiarą konieczną, nieporównywalną z ofiarą niewinnych ukraińskich kobiet, mężczyzn i dzieci. W obliczu zbrodni wojennych musi się skończyć „business as usual”.

I na zakończenie naszego apelu, choć to równie ważne: wzywamy wszystkich prezydentów i burmistrzów, całą międzynarodową społeczność do jednogłośnego, wyrazistego, niepozostawiającego miejsca na jakiekolwiek interpretacje stwierdzenia: celowe ataki na ludność cywilną to zbrodnia wojenna, to zbrodnia przeciw ludzkości. Pozostawianie tysięcy niewinnych kobiet, mężczyzn i dzieci bez żywności, opieki zdrowotnej, dostępu do wody, bez ogrzewania to ludobójstwo. Trybunały międzynarodowe muszą zareagować i wypełnić swą powinność. Winnych musi spotkać kara. Wymaga to rzetelnego dokumentowania zbrodni wojennych, by zebrane dowody mogły w przyszłości zostać wykorzystane w procesach przed MTK i innymi trybunałami.

Z wielkim szacunkiem obserwujemy tysiące odważnych Rosjan prześladowanych za udział w codziennych protestach. Jednocześnie potępiamy tych wszystkich, którzy wciąż popierają działania rosyjskiego aparatu propagandy blokującego dostęp do prawdy. Oni w istocie popierają terror w Ukrainie.

Domagamy się natychmiastowego uwolnienia porwanych i aresztowanych przez Rosjan, najprawdopodobniej torturowanych, burmistrzów Melitopola i Dnieprorudnego oraz innych 9 samorządowców. Nie porzucamy nadziei na trwały pokój pomiędzy krajami UE a demokratyczną, kierująca się ochroną praw człowieka i praworządnością Rosją.

Od ponad 60 dni nasze społeczności i my sami pomagamy ukraińskim uchodźcom; nie ustaniemy w tym wysiłku, starając się nieść pomoc w każdy możliwy sposób. To sprawa absolutnie zasadnicza. Ale też, wobec obecnych wyzwań, musimy otwarcie mówić o wszystkim, co nurtuje naszych obywateli.

Czy moglibyśmy kiedykolwiek w przyszłości pokładać ufność w Europie, jeśli dopuściłaby ona do ruiny i zagłady jednego z europejskich krajów. Prosimy: więcej pomocy! Czas próby jest właśnie teraz!


Pod apelem podpisało się ponad 300 burmistrzów z całej Europy, w tym kilkudziesięciu samorządowców z Polski.

Apel można podpisać tutaj: https://t.ly/Il2G