Z raportu „Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych - reguły podziału” autorstwa profesorów - P. Swianiewicza i J. Flisa wynika, że jest olbrzymia dysproporcja w podziale środków na korzyść PiS

Opracowanie (w załączeniu) jest poświęcone sposobowi dystrybucji środków z II transzy Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych (RFIL), które zostały rozdysponowane w grudniu 2020 roku. W związku z pojawiającymi się zarzutami odnośnie do politycznych kryteriów podejmowania decyzji dotyczących tego podziału, została przeprowadzona szczegółowa analiza, w której sprawdzono, czy rzeczywiście opcja polityczna reprezentowana przez włodarza (wójta, burmistrza lub prezydenta miasta) miała istotne znaczenie dla ostatecznego podziału środków.

Raport został przygotowany przez dwóch naukowców specjalizujący się w tematyce samorządowej - profesora Pawła Swianiewicza z Katedry Rozwoju i Polityki Lokalnej UW oraz profesora Jarosława Flisa, socjologa polityki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wzięli pod lupę drugi nabór w RFIL, w którym – na zasadach konkursowych – rząd rozdysponował samorządom 4,35 mld zł. Przebadali ponad 1,2 tys. gmin, które otrzymały dotacje, i odnieśli je do ogółu 2,5 gmin w Polsce. Autorzy nie pozyskali informacji, ile samorządów nie wystąpiło z wnioskiem o dofinansowanie, bo rząd – za pośrednictwem wojewodów – informował jedynie o przyznanych dotacjach. Dane o zatwierdzonych dotacjach eksperci nałożyli na polityczną mapę wpływów w samorządach, które podzielili na cztery bloki oparte na wynikach wyborów na wójta, burmistrza lub prezydenta danego samorządu.

Z analiz wynika m.in. to, że chociaż włodarze PiS rządzą w gminach obejmujących 9% mieszkańców kraju, to trafiło tam 28% dotacji udzielanych w ramach programu. W przypadku gmin rządzonych przez samorządowców z bloku senackiego, udziały te są idealnie odwrotne. Chociaż gminy, w których rządzą, stanowią prawie ⅓ kraju, to trafiło tam tylko 10% dotacji. Część rządzona przez neutralnych włodarzy, obejmująca 22% kraju, otrzymała 36% dotacji, zaś 27% przypadło części kierowanej przez włodarzy z kontr-PiS, choć rządzą w 37% kraju.

Proporcje te uwidoczniają się szczególnie na wykresie, który pokazuje dotacje na głowę mieszkańca w czterech kategoriach gmin. Średnia wysokość dotacji dla całego kraju to 83 zł na głowę mieszkańca. W gminach kierowanych przez włodarzy z PiS średnia dotacja wynosi ponad 250 zł na głowę, zaś w gminach kierowanych przez włodarzy z bloku senackiego jest dziesięciokrotnie niższa. W gminach kierowanych przez włodarzy PiS jest trzykrotnie większa od średniej, natomiast w gminach z włodarzami z bloku senackiego jest średnio trzykrotnie mniejsza od średniej. Wyraźnie mniejsze od średniej są też dotacje w przypadku gmin kontr-PiS, zaś wyższe od średniej – w gminach neutralnych.

W podsumowaniu autorzy stwierdzają, że „(...) nie sposób uciec od narzucającego się wniosku, jakie kryterium bierze się przede wszystkim pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o dodatkowych dotacjach na inwestycje gminne. Za każdym razem widać dramatyczną różnicę we wsparciu ze strony rządowego programu między tymi samorządami, gdzie rządzą włodarze z tej samej opcji politycznej, a tymi, w których rządzą liderzy opozycji – czy to ogólnokrajowej, czy lokalnej. Nie jest tak,że zostały one całkowicie wykluczone, ale ich szanse na uzyskanie pomocy są kilkukrotnie mniejsze. Żadnej pomocy finansowej nie otrzymało ponad 80% takich gmin „opozycyjnych”, wobec 14% wykluczonych samorządów z rządzonych przez włodarzy związanych z PiS. Proporcje te dotyczą jednakowo małych i ubogich, dużych i bogatych, znajdujących się na wschodzie czy zachodzie kraju oraz tych, w których w wyborach prezydenckich prowadził Andrzej Duda lub Rafał Trzaskowski. Wydaje się, że
kryteria te nie miały żadnego znaczenia albo było ono marginalne – kluczową kwestią jest to, jaki jest dystans polityczny między obozem rządzącym a lokalnymi włodarzami.”

W opinii profesorów, w ostatnich latach samorządy coraz bardziej traciły swą niezależność finansową, a stopniowo stawały się coraz bardziej zależne od dotacji celowych przekazywanych głównie z budżetu państwa. W miastach na prawach powiatu w roku 2015 udział dotacji w dochodach budżetowych wynosił 17%, by
wzrosnąć do 23% w 2019 roku i do 26% w pierwszym półroczu roku 2020. W gminach zmiana ta wynosiła od 21% w 2015 roku do 34% w roku 2019 i 36% w pierwszej połowie 2020 roku. „W takiej sytuacji polityczne skrzywienie rozdziału środków, których dysponentem jest budżet centralny, ma coraz większe (dewastujące) znaczenie dla stanu samorządności i demokracji lokalnej. Z tego zresztą względu uważamy, że pożądanym kierunkiem pomocy dla samorządów byłoby poszukiwanie sposobów zwiększania ich własnego potencjału finansowego, a nie koncentrowaniu się na rozdawnictwie „darów od rządu”, w dodatku przyznawanych według mało przejrzystych reguł.” - czytamy w Raporcie. 

W dzisiejszym wydaniu (13 stycznia br.) Dziennika Gazeta Prawna ukazał się także artykuł na temat raportu Fundacji Batorego Tomasza Żółciaka i Grzegorza Osieckiego „PiS i długo nic. Czyli jak podzielono 4 miliardy”.