Pełnomocnik Zarządu ZMP ds. legislacyjnych w związku z ostatnimi informacjami medialnymi na temat pozbawienia JST możliwości prowadzenia szpitali zwraca się do Ministra Zdrowia o pilne wyjaśnienia.

Przedstawiciel Związku Miast Polskich zwrócił się o pilne uzupełnienie najbliższego posiedzenia 15 września br. Zespołu ds. Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego o punkt - Informacja Ministra Zdrowia na temat ewentualnej reformy służby zdrowia, zakładającej „upaństwowienie” szpitali, czyli odebranie ich samorządom terytorialnym.

W ostatnich dniach media obiegała informacja o możliwej rewolucji w systemie ochrony zdrowia, polegającej na pozbawieniu samorządów możliwości prowadzenia szpitali i przekazaniu ich administracji rządowej.

To kwestia tak istotna dla samorządów terytorialnych, że - w opinii Marka Wójcika, pełnomocnika Zarządu ZMP ds. legislacyjnych -  konieczne jest przedstawienie na forum Zespołu informacji Ministra Zdrowia na temat tego, czy rzeczywiście wariant taki jest rozpatrywany. - Zdaję sobie sprawę, że doniesienia medialnie nie zawsze bywają prawdziwe, ale propozycja centralizacji zarządzania szpitalami wydaje się tak radykalną modyfikacją działania systemu ochrony zdrowia, że warto „dmuchać na zimne” - mówi M. Wójcik.

Poniżej fragment artykułu pt. „Plan trzyletni PiS. Jesienna ofensywa programowa konkretyzuje się”, zamieszczonego w „Dzienniku Gazeta Prawna w wydaniu z dnia 10 10 września 2020

„Szpitalne rewolucje”

Jedną z największych zmian ma być „upaństwowienie” szpitali, a więc odebranie ok. 250 placówek powiatom i kilkudziesięciu marszałkom. Nowym organem założycielskim mieliby być wojewodowie. Choć według innego wariantu, o którym słyszeliśmy, mógłby to być minister zdrowia. Jak tłumaczy polityk PiS, to pomysł na racjonalizację ochrony zdrowia i przekreślenie opcji prywatyzacji placówek. Dziś często, zwłaszcza w dużych miastach, obok siebie funkcjonuje wiele konkurujących ze sobą szpitali. – Samorządy nie są przygotowane do zajmowania się służbą zdrowia i sobie z tym nie radzą. Te, które nie odpowiadają za szpitale, są z tego powodu zadowolone – mówi polityk obozu rządowego. Istotne będą jednak szczegóły tego rozwiązania, np. uregulowanie kwestii zadłużenia, tzn. czy administracja centralna, przejmując szpitale, weźmie na siebie także ich długi.

Z jednej strony dla samorządów to pewnie kusząca wizja, żeby pozbyć się zadłużonych placówek. Z zeszłorocznego raportu SGH i Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (opracowanego na podstawie danych ze 120 jednostek) wynikało, że ich zadłużenie wzrosło o ponad 40 proc. – z 1,2 mld zł w 2015 r. do 1,7 mld zł w 2019 r. Do tego gwałtownie przybywa takich, które notują straty. Z drugiej jednak strony pojawiają się obawy, czy tego typu reforma nie wywoła poważniejszych konsekwencji. – Jeśli od powiatów metodą salami będziemy odkrajali kolejne rzeczy, to z tego salami wkrótce nic nie zostanie. A to doprowadzi do dyskusji, czy powiaty są w ogóle potrzebne – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Rodzi się też wątpliwość czy zmiana podmiotu założycielskiego to najlepsze remedium na obecne kłopoty. Problem najczęściej nie tkwi bowiem w podmiotach, które prowadzą szpitale, tylko w tym, ile jest pieniędzy na ich prowadzenie i jak są one dzielone. – Ponadto rząd może nie być skłonny do zamykania placówek w tzw. Polsce powiatowej, która stanowi dla PiS bazę wyborczą – twierdzi jeden z naszych rozmówców z samorządu.”