Kurator oświaty nie może podważyć przesłanki ekonomicznej czy demograficznej jako powodu likwidacji szkoły – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Organ nadzoru pedagogicznego może odmówić pozytywnej opinii w sprawie likwidacji, tylko jeśli decyzja jest sprzeczna z przepisami ustawy.

W styczniu 2020 roku Rada Miejska w Zakroczymiu podjęła uchwałę w sprawie zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Emolinku. Burmistrz zgodnie z procedurą poinformował o tych planach rodziców oraz kuratorium oświaty.

W uzasadnieniu wniosku wskazano niską liczbę uczniów w większości oddziałów (w roku szkolnym 2019.2020 uczyło się tam 54 uczniów w 8 oddziałach, a pracowało 25 nauczycieli) wysokie koszty utrzymania szkoły w kontekście otrzymywanej subwencji oświatowej oraz konieczność przeprowadzenia kosztownych prac remontowych w celu usunięcia nieprawidłowości stwierdzonych przez nadzór budowlany.

Po zamknięciu placówki w Emolinku dzieci miały być dowożone na koszt gminy do szkoły w Zakroczymiu. Likwidację szkoły negatywnie zaopiniował jednak kurator.Organ nadzoru pedagogicznego zwrócił uwagę, że analiza przedstawionej przez gminę dokumentacji i wizja lokalna wskazały, że likwidacja szkoły nie przyczyni się do poprawy sytuacji uczniów tej szkoły, bo szkoła jest bezpieczna a baza lokalowo-dydaktyczna obu szkół jest porównywalna.

Kurator wskazał także, że sytuacja demograficzna szkoły nie uległa znacznym zmianom w stosunku do lat ubiegłych, a argument dotyczący małej liczby uczniów jest niezasadny z uwagi na przepisy oświatowe, umożliwiające organizację nauczania w klasach łączonych.

W ocenie kuratorium jedyną przesłanką skłaniającą gminę do likwidacji szkoły są więc względy ekonomiczne, w tym koszty, które organ prowadzący musiałby ponieść na remont budynku, by poprawić jego stan techniczny.

Ministerstwo edukacji, do którego odwołała się gmina, stanęło na stanowisku, że wszystkie działania organu prowadzącego powinny zmierzać ku poprawie warunków nauki, dostępności uczniów do szkoły i podwyższania standardów bezpieczeństwa. Ponadto minister stwierdził, że organizacja dowozu dzieci do szkoły w Zakroczymiu może negatywnie wpłynąć na uczestnictwo uczniów w zajęciach pozalekcyjnych ze względu na ograniczenia związane z ustalonymi godzinami kursów autobusowych dowożących uczniów do szkoły.

Również zdaniem resortu podniesione przez stronę argumenty natury ekonomicznej dotyczące przeznaczenia przez gminę Zakroczym środków finansowych na funkcjonowanie szkoły w Emolinku nie mogą stanowić przesłanki do jej likwidacji, biorąc pod uwagę obowiązki gminy, której ustawowym zadaniem jest wykonywanie remontów obiektów szkolnych oraz zadań inwestycyjnych w tym zakresie.

Zdaniem ministra, gmina Zakroczym poprzez wieloletnie zaniedbania doprowadziła budynek szkoły do obecnego stanu technicznego, a nieprzeznaczenie środków na remont może wręcz wskazywać na sukcesywne dążenie władz gminy do likwidacji szkoły.

Argumentów tych nie podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, przyznając słuszność gminie Zakroczym.

Jak zauważył sąd, w rozpatrywanej sprawie „chodzi w istocie o ustalenie podstaw i zakresu ingerencji organu administracji rządowej – kuratora oświaty w decyzje organu stanowiącego, prowadzącego szkołę, dotyczące likwidacji szkoły”.

Sąd przypomniał, że gmina wykonuje zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność (art. 2 ust. 1 Ustawy o samorządzie gminy), a do zadań własnych gminy należą m.in. sprawy edukacji publicznej. Z kolei zgodnie z Prawem oświatowym szkoła lub placówka publiczna mogą być zlikwidowane po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty.

„Organ nadzoru pedagogicznego, wydając na podstawie art. 89 ust. 3 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe opinię w sprawie likwidacji szkoły prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego, działa wyłącznie według kryterium legalności. Może odmówić organowi samorządowemu prowadzącemu szkołę wydania pozytywnej opinii tylko wtedy, gdyby decyzja o likwidacji [była] sprzeczna z konkretnymi przepisami ustawy” – ocenił sąd. „Nie uzasadniają zatem takiej odmowy względy polityki państwa, definiowanej przez organ nadzoru, ze wskazaniem celów tej polityki w sposób raczej wybiorczy” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Zdaniem sądu z akt sprawy wynika, że skarżąca gmina wypełniła wymagania określone w art. 89 ust. 1 Prawa oświatowego. Zapewniła możliwości kontynuowania nauki na poziomie szkoły podstawowej z likwidowanej szkoły w Emolinku. Uczniowie mogą bowiem kontynuować naukę w Szkole Podstawowej w Zakroczymiu, korzystając z bezpłatnego transportu zorganizowanego przez gminę.

„W tym przepisie chodzi o gwarancję możliwości kontynuowania nauki, nie o gwarancję porównywalnych lub lepszych warunków kontynuowania nauki” – zaznaczył sąd.

Sąd zwrócił też uwagę, że z przepisów wynika, że spoczywające na gminie obowiązki w zakresie zapewnienia dzieciom i młodzieży prawa do kształcenia się oraz wychowania i opieki, stosownie do wieku i osiągniętego rozwoju, mają charakter dyrektyw o charakterze ogólnym.

„Nie można z nich wyprowadzać szczegółowych standardów (poza tymi, o których mowa w art. 39 ust. 2 ustawy), dotyczących zapewnienia warunków realizacji obowiązku szkolnego, nie tylko w zakresie samego nauczania, ale również co do warunków nauczania (lokalowych czy innych), które mogłyby być wykorzystane jako dodatkowe kryteria oceny zasadności decyzji o likwidacji szkoły, połączonej z przeniesieniem nauczania dzieci tej szkoły do innej placówki” – czytamy w uzasadnieniu.

„Trzeba jeszcze raz podkreślić, że gmina wykonuje zadania w zakresie prowadzenia szkół podstawowych jako zadania własne, działając na własną odpowiedzialność. Wobec tego ingerencja w istocie o charakterze nadzorczym w tę jej samodzielność wymaga konkretnej podstawy ustawowej i może być usprawiedliwiona jedynie niezgodnością z prawem zamierzonych działań” – zaznaczył sąd.

Sygn.: II SA/Wa 2070/20 (jeszcze nieopublikowany) 

- Decyzja kuratora oświaty blokująca likwidację szkoły kosztowała budżet gminy ok. pół miliona złotych i będziemy domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa - mówi Artur Ciecierski, burmistrz Zakroczymia. Ale podkreśla, że nie tylko o pieniądze chodzi: samorząd to samorząd. Cały wywiad z burmistrzem - Burmistrz Zakroczymia: znów pójdziemy do sądu, tym razem po odszkodowanie od państwa | Serwis Samorządowy PAP

Źródło: Serwis Samorządowy PAP