W Polce narasta problem związany z brakiem izb wytrzeźwień. O ile jeszcze w 2019 roku było ich 36, to w tym roku jest ich już tylko 27. Dla przykładu na Dolnym działa tylko jedna izba wytrzeźwień, podobnie w województwie łódzkim. Nie maleje natomiast liczba pijanych osób, które trzeba – zwłaszcza zimą – przewieźć w miejsce, gdzie będą mogły wytrzeźwieć.
Na podstawie przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 1982 roku miasta powyżej 50 tysięcy mieszkańców i powiaty mogą (na zasadzie dobrowolności) prowadzić izby wytrzeźwień. Odpowiadają wtedy nie tylko za organizację tych placówek, ale również finansowanie. Teoretycznie koszty pobytu pokrywają osoby nietrzeźwe, w praktyce jednak są one egzekwowane zaledwie w ¼ przypadków. A pobyt jest drogi, wynosi tyle, co dobra w dobrym hotelu – w 2025 roku 453 zł za dobę. Przepisy stanowią, że osoba doprowadzona do izby wytrzeźwień pozostaje tam aż do wytrzeźwienia, nie dłużej jednak niż 24 godziny.
Miasta podkreślają, że mają ogromne kłopoty z wyegzekwowaniem pieniędzy za pobyt, często klienci izby zarabiają minimalną krajową lub wcale nie pracują. Co więcej, realny koszt pobytu w tym miejscu jest dwukrotnie wyższy i pokrywają go samorządy prowadzące placówki.
Powodów likwidacji izb wytrzeźwień jest kilka – od organizacyjnych przez finansowe. Wymagania ustawowe pochodzą sprzed lat i decydują, że w placówce całodobowo musi dyżurować lekarz (lub felczer). Przy dzisiejszych niedoborach medyków nawet w szpitalach i przychodniach, trudno jest znaleźć takich, którzy chcieliby pracować w izbach wytrzeźwień. Proponowanym rozwiązaniem tego problemu mogłaby być nowelizacja pozwalająca na zatrudnienie tam ratowników medycznych, którzy mają duże doświadczenie w udzielaniu pierwszej pomocy.
- Dzisiaj nie ma chętnych do tworzenia czy dalszego prowadzenia izb wytrzeźwień, głównie ze względu na koszty ich prowadzenia. Jednym z głównych kosztów jest wynagrodzenie lekarza. Dlatego my postulujemy, by przepisy umożliwiły nam zatrudnienie ratowników medycznych czy pielęgniarek (pielęgniarzy) – mówi Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu ZMP ds. legislacyjnych.
Mówi również o ogromnym problemie z egzekucją należności za pobyt w izbie wytrzeźwień. Pomysłem na rozwiązanie go – popieranym zresztą przez resort sprawiedliwości - mogłoby być np. zniesienie zakazu egzekucji dla osób zarabiających pensję minimalną, która w 2025 roku wynosiła 4666 zł brutto. Takich osób jest w tej chwili według szacunków GUS nawet do 3,6 mln (podczas gdy na koniec 2023 roku było to ok. 1,4 mln), co powoduje że większość należności jest nieściągalna. Tymczasem tzw. minimum egzystencji wynosi w Polsce 972 zł. Gdyby umożliwić zajęcie 20% płacy minimalnej, czyli 720 zł, to osobom zarabiającym płacę minimalną zostałoby 3 x więcej środków niż wynosi minimum egzystencji. Jak mówi Marek Wójcik, komornicy podnoszą argument, że lepiej jest zająć część środków z płacy minimalnej niż po dłuższym czasie – mieszkanie.
Tam, gdzie nie ma izby wytrzeźwień, pijani trafiają na SOR-y lub do policyjnych pomieszczeń zatrzymań lub szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć. Dlatego zarówno ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji, resort zdrowia, jak i policja chciałyby przywrócenia większej liczby izb wytrzeźwień. Temat ten poruszany był też na kilku różnych komisjach sejmowych, zajmujących się zdrowiem, administracją, samorządem terytorialnym, wreszcie – petycjami. Podczas sejmowej komisji zdrowia gen. Roman Kluster, zastępca komendanta głównego policji postulował, by wprowadzić obligatoryjność prowadzenia izb wytrzeźwień. Pojawiła się też propozycja, by móc je tworzyć w miastach poniżej 50 tysięcy mieszkańców.
Z danych MSWIA wynika, że w 2024 roku do izb wytrzeźwień trafiło blisko 120 tysięcy osób, a do policyjnych pomieszczeń zatrzymań – aż 58 tysięcy. Przy czym policja podkreśla, że te pomieszczenia przeznaczone są dla osób zatrzymanych za popełnienie wykroczeń lub przestępstw, a nie nietrzeźwych. Zdarza się, że policjanci odwożą pijanych do izb wytrzeźwień odległych nawet o 100 km.
Podobnie wygląda sytuacja na SOR-ach; jeśli trafi tam osoba nietrzeźwa, to po jej zbadaniu lekarz dyżurny ma prawo odmówić przyjęcia takiego pacjenta, jeśli stan jego zdrowia na to pozwala.