Łąki kwietne w tym roku w kurorcie zajmują przestrzeń ok 900 m². W tym roku nie będą koszone. Miasto liczy, że nasiona wysieją się i w przyszłym roku Sopot znów zakwitnie ziołami, bylinami i kwiatami.

Ponad 800 m² powstało przy Alei Niepodległości, od skrzyżowania z ulicą Zamkowa Góra do granicy z Gdynią – jako pas zieleni pomiędzy jezdnią w stronę Gdyni a chodnikiem. W tym pasie posadzone zostały lipy, następnie została rozścielona ziemia żyzna i wysiano nasiona łąki kwietnej. Nasiona to specjalna mieszanka około 40 gatunków i odmian roślin jednorocznych i wieloletnich. A są to m.in.: krwawnik, złocienie, klarkia, krwawnica, rumianek, mak, pięciornik, lepnica, dziewanna i wiele, wiele innych. 

Drugim „kwietnym” miejscem jest trawniki przed Muzeum Archeologicznym od strony ulicy Haffnera. Łąka zajmuje łącznie ok 140 m². Tu wybrano inną metodę uprawy, tzn. roczny trawnik został przekopany mechanicznie, darń wygrabiono – i w tak przygotowany teren wysiano nasiona mieszanki łąki kwietnej. Jak łatwo zauważyć, efekt jest inny, nasiona muszą konkurować z darnią i użyto mniej nasion. Ale również zachwyca. 

- Łąki kwietne to nie tylko moda, a konieczność. Działają one antysmogowo. Rosnące na nich rośliny znacznie lepiej wyłapują pyły pochodzące ze spalin i ścierania opon niż trawy. Obniżają też koszty utrzymania dróg - ograniczenie koszenia do dwóch zabiegów w roku. Dzięki dłuższym i bardziej rozbudowanym korzeniom gromadzą i zatrzymują wodę opadową w glebie. Przez co przeciwdziałają powodziom, podtopieniom i zalewaniu dróg. A po za tym pięknie wyglądają – informuje Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu.