Na portalu Tu warto mieszkać ukazał się raport na temat Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych (RFIL) autorstwa szefa Serwisu Samorządowego Polskiej Agencji Prasowej w latach 2017-2019.

Oto fragmenty raportu Jacka Krzemińskiego: 

Kilka dni temu rząd ogłosił wyniki trzeciego naboru wniosków o dotacje z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych (RFIL). Niestety, wyniki tego naboru, tak, jak poprzedniego, uprawniają do postawienia zarzutu korupcji politycznej. Bo jak inaczej to nazwać, skoro – w uogólnieniu - najwięcej dostały samorządy rządzone przez włodarzy związanych lub powiązanych z PiS, mniej – te, które starają się być neutralne i z krytyką rządu się nie wychylają, a najmniej samorządy, w których rządzą włodarze związani z partiami opozycyjnymi wobec partii rządzącej? Tym bardziej, że od drugiego naboru sposób dzielenia pieniędzy z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych jest wyjątkowo nieprzejrzysty i urąga wszelkim zasadom, jakie powinny towarzyszyć wydawaniu pieniędzy publicznych...

Wyniki naboru wniosków o dotacje z drugiej transzy RFIL ogłoszono w grudniu zeszłego roku. Wywołały one w środowisku samorządowym ogromne wzburzenie i krytykę. (...) Samorządowcy zwracali uwagę m.in. na to, że żadnego dofinansowania nie otrzymało wiele miast, w których PiS od lat nie jest w stanie wygrać wyborów (lub je przegrał w ostatnich wyborach samorządowych) i są rządzone one przez włodarzy niezależnych lub związanych z opozycyjnymi wobec PiS partiami politycznymi. Odrzucone zostały bowiem wnioski o dotacje takich miast, jak Gdańsk, Lublin, Białystok i Wrocław, ale i mniejszych ośrodków: Płock, Siedlce, Ciechanów czy Biała Podlaska. Władze samorządu województwa mazowieckiego zwróciły też uwagę, że samorządy województw, rządzonych przez PiS, otrzymały 71 mln zł, a pozostałych – 11 mln zł. – Znów nie znamy ani zasad ani kryteriów podziału – komentował w rozmowie z Polską Agencją Prasową prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Na ten sam problem wskazywała Unia Metropolii Polskich. Skargę w tej sprawie do premiera złożył Urząd Marszałkowski Woj. Mazowieckiego. Kancelaria premiera odpisała mu m.in. – jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, że ustawodawca przyznał dysponentom RFIL (czyli premierowi, wojewodom i ministrom) absolutną uznaniowość w wyborze projektów wartych dofinansowania, a zatem czynność polegająca na przyznaniu środków nie narusza praw tych, którzy nic nie dostali.
Podobny los spotkał pismo Związku Miast Polskich do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w którym ZMP wystąpił o informację publiczną na temat przebiegu oceny wniosków o dotacje z RFIL (związek chciał udostępnienia m.in. indywidualnych kart oceny wszystkich wniosków i zbiorczych protokołów z oceny wniosków). Po dwóch miesiącach Związek Miast Polskich dostał odpowiedź, że kancelaria nie przekaże informacji o sposobie oceny wniosków, bo oceniająca je komisja nie miała obowiązku sporządzać pisemnych ocen. Tytułem komentarza dodam jedynie, że to są standardy łukaszenkowskie. (...)
Jeśli ma się wiedzę, gdzie rządzą włodarze związani czy powiązani z PiS, i przestudiuje się te listy, to można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Najważniejsze jest jednak, że lektura tych potwierdza zarzuty części samorządowców, iż przy podziale środków z dwóch ostatnich transz RFIL faworyzowane były samorządy, których włodarze są związani lub powiązani z PiS. A dyskryminowane pozostałe samorządy, szczególnie te, w których rządzą włodarze związani z Koalicją Obywatelską i PSL oraz takie, w których PiS przegrał ostatnie wybory samorządowe. To dowodząca tego analiza prof. Flisa i prof. Swianiewicza (dotycząca tylko drugiej transzy RFIL).(...)
Pojawiają się też opinie, że wielu samorządowców jest zmuszonych szukać „patrona” w PiS, czyli jakiegoś ważnego polityka czy posła PiS. Bo taki „patron” ułatwia zdobycie środków z rządowych funduszy. I tak pewnie jest, choć czasem można zdobyć przychylność rządu całkiem oficjalnie. Tak, jak kilka samorządów z okolic Kłodzka, które podpisały „porozumienie programowe” z PiS i otrzymały dużo większe środki z RFIL niż pozostałe samorządy z tego subregionu. Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich, pisał o tym jako o klinicznym przypadku korupcji politycznej.

Czy coś trzeba jeszcze do tego dodawać?



Całość dostępna jest TUTAJ