Ponad 900 przedstawicieli sportu, samorządów oraz biznesu po raz kolejny spotkało się 15 i 16 listopada w Warszawie na Kongresie Sport Biznes Polska. Rozmawiano o przyszłości branży, sposobach na kryzys i możliwościach wspierania sportu przez JST.

Ponad 900 przedstawicieli sportu, samorządów oraz biznesu (ponad 700 na miejscu i 200 on-line) po raz kolejny spotkało się 15 i 16 listopada 2022 roku w Warszawie na Kongresie Sport Biznes Polska. W obliczu obecnych wyzwań, przed jakimi staje również świat sportu była to dobra okazja, aby porozmawiać o przyszłości branży, sposobach radzenia sobie z kryzysem, a także możliwościach dalszego rozwoju i wspierania sportu przez samorządy. 

Związek Miast Polskich był jednym z głównych partnerów Kongresu.

Pierwszy dzień Kongresu podzielony został na kilka odbywających się równolegle bloków tematycznych: dla jednostek samorządu terytorialnego; dla organizacji sportowych, dla sponsorów sportu, dla prowadzących ośrodki i obiekty sportowe oraz dotyczący e-sportu i gamingu. Drugiego dnia Kongresu odbyło się aż sześć warsztatów, w tym dotyczący programu rozwoju i finansowania sportu w samorządzie.

Po raz pierwszy przyznano nagrody za wkład w rozwój świata sportu. Wśród zwycięzców znaleźli się przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego (lista nagrodzonych tutaj https://sbpolska.pl/2022/11/15/plebiscyt-liderow-sbp-2/)

Dobrze już było

Jednym z najciekawszych, choć niezbyt optymistycznych w wymowie wydarzeń bloku samorządowego była debata ekspercka z udziałem wiceprezydentów miast, dotycząca finansowania sportu przez samorządy, zatytułowana: Jakie zmiany i zagrożenia czekają gminy, miasta oraz regiony w najbliższych latach?

I chociaż samorządowcy postrzegają wspieranie sportu jako swoją misję, bo przecież jest to jedno z zadań własnych JST, to w czasie obecnego kryzysu środki, jakie mogą przeznaczyć na ten cel są coraz bardziej ograniczone.

W zasadzie wszyscy przedstawiciele samorządu mówili o konieczności oszczędzania, nawet bowiem jeśli w niektórych miastach nominalnie budżet na cele sportowe pozostanie bez zmian, to przy obecnej wysokiej inflacji, wzroście kosztów energii czy podwyżkach płac – realnie pieniędzy będzie mniej. Tymczasem wiele miast musi ciąć wydatki, np. Wydział Sportu w Szczecinie w 2021 roku dysponował kwotą 26,7 mln zł , w 2022 roku – zmniejszyła się ona do 23,2 mln zł, a w projekcie budżetu na przyszły rok zaplanowano zaledwie 21 mln zł. To oznacza, że w ciągu 3 lat budżet bieżący działalności sportowej został zredukowany o ponad 20%.

Lista dylematów

Przy ograniczonych środkach miasta muszą wybierać z długiej listy zadań do tej pory dofinansowywanych te najważniejsze. Przede wszystkim starają się wprowadzać oszczędności, np. obniżają temperaturę powietrza w obiektach sportowych czy oszczędzają na oświetleniu. Jednak wiele hal sportowych czy basenów służy mieszkańcom do późnych godzin wieczornych i zamykanie ich o 17.00, kiedy robi się ciemno, by zaoszczędzić na ogrzewaniu i energii elektrycznej byłoby decyzją trudną do przyjęcia przez mieszkańców. Nie wszystkie oszczędności mają sens – jeśli miasto znajdzie pieniądze na utrzymanie obiektów sportowych, to może ich już zabraknąć na organizację imprez – a baza sportowa bez sportowców i kibiców nie ma sensu…

Kolejnym problemem jest kontynuacja rozpoczętych inwestycji w infrastrukturę sportową – przy rosnących wciąż cenach materiałów budowlanych i usług, a także kosztów kredytów niełatwo jest dokończyć inwestycje. W Katowicach np. trwa I etap budowy dużego stadionu miejskiego na 15 tysięcy widzów wraz z halą sportową za około 200 mln zł i trzeba znaleźć środki na dokończenie tej inwestycji w ciągu najbliższych lat.

Do listy problemów dochodzą koszty zaplanowanych na przyszły rok dużych imprez sportowych, takich jak mistrzostwa Polski czy Europy w różnych dyscyplinach, których organizacja pociąga za sobą ogromne wydatki. I ponieważ sytuacja gospodarcza jest coraz trudniejsza i klubom sportowym trudniej pozyskać sponsorów, tym większa jest presja na samorządy, by je dofinansowały.

W tej chwili miasta przygotowują tzw. prowizorium budżetowe na przyszły rok i przykładowo w Opolu zabrakło około 80 mln zł, by spiąć budżet miasta.

- Wiadomo, że jak jest trudna sytuacja, to oszczędności szuka się przede wszystkim w obszarze promocji, kultury i sportu właśnie – mówił Przemysław Zych, wiceprezydent Opola.

Dlatego też jego zdaniem konieczne jest prowadzenie dialogu z organizacjami sportowymi, by wspólnie podejmować decyzje o przeznaczaniu mocno ograniczonych środków finansowych na poszczególne zadania.

Pesymistycznie o współpracy z klubami sportowymi i możliwościach porozumienia w kwestii obniżenia budżetu na sport mówił Rafał Rudnicki, wiceprezydent Białegostoku. Kluby przez lata uzależniły się od dotacji samorządowych i nie są gotowe do wprowadzania oszczędności. Oczekują wręcz zwiększenia nakładów na sport, bo przecież ceny i koszty wszystkiego rosną.

- Współpraca z podmiotami sportowymi nie będzie łatwa w najbliższym czasie. Część przedstawicieli klubów traktuje samorząd jak bankomat do realizacji swoich celów i marzeń – uważa wiceprezydent Rudnicki.

Dlatego Białystok świadomie stawia na gwiazdy sportu, które związane są z miastem, promują je i z którymi mieszkańcy mogą się utożsamiać.

Komunikacja, edukacja, szukanie sponsorów

Z kolei Krystyna Stachowska, wiceprezydent Rzeszowa przyznała, że pula środków na sport w jej mieście jest tak mała, że praktycznie nie ma na czym zrobić oszczędności. W tej sytuacji najważniejsza jest edukacja, by zrozumieć nawzajem swoje położenie: kluby sportowe miasto i na odwrót. Potrzebna jest też czytelna komunikacja dotycząca sytuacji finansowej w samorządzie i wspólne podjęcie decyzji, na co pieniądze muszą być przeznaczone, a z czego można zrezygnować.

- Myślę, że trzeba działać tak jak w rodzinie – jak jest mało pieniędzy, to mama zbiera wszystkich członków rodziny, mówi jakim budżetem dysponują i wspólnie podejmują decyzję, na co go przeznaczą. Podobnie trzeba traktować środowisko sportowe – jak jedną wielką rodzinę – uważa wiceprezydent Stachowska.

Jej zdaniem wsparcie może przyjść z działającej przy prezydencie Rzeszowa Rady Sportu, która ma pomóc podjąć racjonalne decyzje finansowe. Ponadto warto też powalczyć o znalezienie sponsorów biznesowych – bez tego trudno byłoby dalej realizować wszystkie przedsięwzięcia.

- Trzeba też uświadomić środowisku, że sport musi kosztować także odbiorcę. Nie wszystko musi on otrzymać za darmo. Trzeba przekonywać, że jak każdy dołoży swoją cegiełkę, to będziemy mieli lepszej jakości imprezy, na lepszych obiektach - dodała.

Priorytety, środki zewnętrzne

Przy całej złożoności sytuacji samorządy będą nadal wspierać sport, bo to po prostu ważna sfera dla mieszkańców. Oprócz szukania oszczędności chcą też dokonać analizy i priorytetyzacji zadań sportowych, by wyłonić te najważniejsze. Zamierzają także pozyskiwać środki zewnętrzne - tu liczą na nowe programy rządowe wspierające rozwój sportu, ale także środki unijne, choćby z programu Erasmus + sport. Korzystają też z nowatorskich rozwiązań, pozyskują pieniądze z tzw. funduszu korkowego, czyli pochodzące z opłat za zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych, które mogą być wykorzystane na profilaktykę zdrowotną – a najlepszą profilaktyką jest sport.

Samorządowi liderzy podkreślali, że na razie się nie poddają i będą walczyli o pieniądze na rozwój sportu, zarówno amatorskiego, jak i zawodowego. Nadzieja umiera ostatnia – zakończył wiceprezydent Zych.

hh