Kata Tüttő, przewodnicząca Europejskiego Komitetu Regionów w wywiadzie red. Artura Osieckiego dla „Rzeczpospolitej” pt. Europa oszczędza na własnej przyszłości z 19 lutego br. mówi m.in.:
Zamiast większych środków na spójność propozycja budżetu w rzeczywistości jest przegrupowaniem tej samej kwoty pieniędzy. A kiedy mówię o tej samej kwocie, to podstawowa idea jest taka, że my reinwestujemy ok. 1 proc. naszego PKB. To niewielka część nadwyżki, którą jednolity rynek zapewnia całej UE. Głównym narzędziem konkurencyjności UE jest właśnie jednolity rynek. Dzięki niemu w całej UE występuje dodatkowy wzrost PKB wynoszący 8–9 proc. Nie jest on równomiernie rozłożony terytorialnie i porozumienie jest takie, że reinwestujemy część tego dodatkowego PKB w sposób korzystniejszy terytorialnie, czyli w ramach polityki spójności, ale w sposób, który służy również wspólnemu jednolitemu rynkowi. Polityka spójności to więc polityka inwestycyjna. Pieniądze trafiają na łączenie miast i regionów poprzez budowę dróg, linii kolejowych, transportu publicznego, na opiekę zdrowotną, na bezpieczeństwo energetyczne, na transformację klimatyczną, na szkolenia dla rynku pracy. Zwrot z inwestycji w UE jest bardzo wysoki. (...)
KE odłącza się od polityk regionalnych, a dla polityki spójności jest to wielka zmiana. Komisja upraszcza swój własny sposób postępowania z priorytetami, twierdząc, że spójność już nie istnieje, a radzenie sobie z regionami i miastami nie jest już jej głównym obowiązkiem, bo będzie chciała skupić się na nowych priorytetach, które w rzeczywistości nie są nowymi, bo zawsze inwestycje dotyczyły konkurencyjności i obronności. (...)
Spójność przechodzi do krajowego worka wraz z polityką rolną – bez dodatkowych pieniędzy i bez nowych zasobów, co rzeczywiście stworzy swego rodzaju konkurencję między tymi politykami. Każdy ma te same problemy na poziomie miasta, powiatu, regionu, kraju, Europy. I każdy ma więcej problemów niż dostaje pieniędzy. Zatem to fakt, że będzie konkurencja. Oczywiście inna w każdym państwie członkowskim, ale otwiera to potencjalne spory między polityką spójności a polityką rolną o te same środki. (...)
Dlatego mówimy, że bardzo ważne jest, aby polityka spójności w pewien sposób kierowała i pomagała wszystkim regionom. Dzieje się tak, ponieważ polityka spójności jest jednym z najważniejszych narzędzi włączania polityk europejskich do głównego nurtu. (...)
Obawiamy się, że stając się polityką krajową, polityka spójności zostanie zredukowana do worka pieniędzy, a nie do narzędzia głównego nurtu. Nie będzie już długoterminowym narzędziem kotwiczenia, głównym narzędziem transformacji dla wszystkich regionów. Utraci te funkcje i zostanie zredukowana do worka pieniędzy w rodzaju funduszu charytatywnego, który będzie rozwodniony i zniknie w przyszłości, jeśli zgodzimy się na taki sposób patrzenia na politykę spójności.