Obywatelska aktywność młodych
Młodzi obywatele – współpracujmy z nimi, dopóki ich jeszcze mamy! Konferencja „Partnerstwa organizacji społecznych i samorządów lokalnych na rzecz aktywności obywatelskich młodych."
display_grafa-konf-NGO.jpg


Fundacja Civis Polonus postanowiła wyjść poza slogany o tym, że dzisiejsza młodzież jest bierna i obywatelsko niedojrzała. Postanowiła również dowieść, że polskim samorządom lokalnym aktywizowanie młodzieży najzwyczajniej w świecie się opłaca. 10 czerwca zorganizowała konferencję „Partnerstwa organizacji społecznych i samorządów lokalnych na rzecz aktywności obywatelskich młodych”, w trakcie której dobrze wybrzmiał nie tylko głos przedstawicieli NGOsów i samorządów terytorialnych, ale także samych młodych, którzy bazując na własnym doświadczeniu wyjaśnili, jak to właściwie jest z tą aktywnością ich pokolenia i współpracą z dorosłymi. Gośćmi specjalnymi spotkania byli Jerzy Stępień i prof. Adam Bodnar. Konferencja zainaugurowała nowy projekt, który Fundacja prowadzi wspólnie ze Związkiem Miast Polskich.

Dyskretne wspieranie młodzieży zamiast wtłaczania młodych w plany dorosłych


Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich
, zauważył, że samorządy mają sporo do zrobienia w zakresie lepszego włączania lokalnej społeczności w demokrację na co dzień, poza dniem wyborów. Dodał, że młodzieżowe rady miast to za mało, żeby zaangażować młodych. Jednak jego zdaniem, jak młodzież znajdzie coś, co ją kręci, to potrafi być bardzo aktywna.

Jerzy Stępień, przewodniczący Rady Fundatorów Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej i były prezes Trybunału Konstytucyjnego
, odmalował szeroki kontekst braku aktywności obywatelskiej – odziedziczyliśmy po minionych wiekach wyobrażenia państwa jako struktury hierarchicznej. Na dole są zwykli ludzie, którzy mają niewiele do powiedzenia, a na górze jest władza, która wie lepiej. Jednak ten schemat musimy wyrzucić z naszych głów, bo to każdy człowiek stanowi centrum. Co do młodzieży, w opinii Jerzego Stępnia popełniamy błąd, chcąc młodych wciągnąć w działania na siłę. Trzeba natomiast obserwować, co robią, i dyskretnie wspierać ich działania.

Z kolei prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, nawiązał do ostatniej nowelizacji ustaw samorządowych, która wzmacnia młodzieżowe rady na różnych szczeblach samorządu. Stwierdził, że to od młodzieżowych liderów, ogólnie od nas zależy, jaką treścią te rady zostaną wypełnione i na ile taka struktura wyzwoli młodzieżową energię. Przede wszystkim jednak zaapelował o to, aby w aktualnej atmosferze politycznej środowiska pozarządowe i samorządowe oferowały dobrowolną, pozaszkolną edukację obywatelską.

Rzecznik uważa, że młodzież się angażuje, ale najczęściej kiedy ma ciekawą ofertę – coś atrakcyjnego i budzącego pozytywne emocje, jak WOŚP. W jego opinii, to średnie pokolenie odpowiada za to, żeby taka rzeczywista oferta była. Zastrzegł, że nie chodzi o to, żeby działać za młodzież, ale inspirować ją, tworzyć struktury. Wzmacnianie mechanizmów partycypacji (takich jak budżet obywatelski czy inicjatywy uchwałodawcze na szczeblu lokalnym) może sprzyjać akcjom, w których młodzież mogłaby uczestniczyć. Czyli droga do aktywności młodzieży wiedzie nie tylko przed oddolne inicjatywy samych młodych, mogą to też być działania z delikatnością inspirowane przez starszych. Prof. Bodnar obawia się, że na tym ostatnim polu nie robimy wystarczająco dużo.

Przywołując konkretne przykłady represjonowanych młodzieżowych aktywistów, zwrócił również uwagę, że obecnie do młodych wysyłane są bardzo czytelne sygnały, że młodzież ma się nie angażować, ma siedzieć w szkole, a jak zrobi coś, co się władzy nie spodoba, to będzie mieć na głowie policję. Zadał zgromadzonym na konferencji pytanie – czy my, dorośli, robimy wystarczająco dużo, żeby młodzieży bronić? Czy protestujemy w jej obronie, czy ją wspieramy? Według Rzecznika naszej solidarności, oburzenia i protestu jest za mało. A jeśli tak, to się potem nie dziwmy, że młodzież ma złe skojarzenia związane z opowiadaniem się za wartościami demokratycznymi.

„Włączanie młodych” to często rozmowy, z których potem nic nie wynika


Następnie uczestnicy wysłuchali trzech mocnych wypowiedzi przedstawicieli młodego pokolenia. Agata Piotrkowska (przewodnicząca Młodzieżowej Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój) stwierdziła, że młodzi aktywiści starają się mieć realny wpływ na sprawy lokalne, lecz, aby był on realny, potrzebne jest też zaangażowanie samorządowców i polityków. Cóż z tego, że młodzi będą wyrażać swoje zdanie, jeśli decydenci nie będą ich słuchać albo młodzi będą słuchani pozornie, a w rzeczywistości będą traktowani jak ozdoba. Przewodnicząca podkreśliła, że niektóre młodzieżowe rady są faktycznie włączane w lokalne sprawy, a inne nie są. Dodała, że chciałaby doczekać momentu, kiedy to władze miasta bez żadnych próśb i dopominania się same wyjdą do młodzieży, same zaproponują konsultacje z młodzieżą, same powiedzą, że jej opinia w zakresie danej uchwały czy strategii jest ważna, będą chciały z młodzieżą porozmawiać i uwzględnić to, o czym mówią młodzi.

Filip Górski, młody aktywista i pracownik Fundacji Pole Dialogu
, nie zgodził się z tym, że młodzi są bierni, czy nie chcą się angażować. Jego zdaniem to słowa mocno na wyrost, bo zbytnio utożsamiamy zaangażowanie obywatelskie z angażowaniem się jako takim. Zaznaczył, że udział w organizacji konkursu czy warsztatów, które nie mają przełożenia na politykę miasta, to też jest angażowanie się. I także jest potrzebne, daje poczucie sprawczości i satysfakcję. Filip Górski sądzi również, że to, na ile młodzież ma szanse uczestniczyć w sprawach lokalnych, czy młodzi traktowani są podmiotowo, w dużej mierze zależy od kompetencji samorządowców i urzędników. Zaapelował, by traktować młodych jak osoby odpowiedzialne, dorosłe, ale z drugiej strony mówić ich językiem.

Marta Kozłowska (sekretarz Młodzieżowej Rady Miasta Bolesławiec, wiceprzewodnicząca Młodzieżowego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego)
, zauważyła, że (wbrew pozorom) perspektywa lokalna i regionalna wyglądają podobnie – większa polityka nie jest łaskawsza dla młodych. W jej opinii samorządowcy i ogólnie politycy lubią występować z młodymi, bo to dobrze wygląda. Wielu samorządowców chce zatrzymać młodzież u siebie. Ale współpraca z młodymi opiera się głównie na rozmowach, które nie prowadzą do konkretów – są konsultacje, ale nic z nich nie wynika; samorząd robi co innego, niż młodzież rekomenduje albo nie daje jej pieniędzy na działania.

W odpowiedzi na wypowiedzi młodych prof. Bodnar wezwał, abyśmy sami (bez względu na to, ile mamy lat) ustalali agendę władzom samorządowym. Stwierdził, że trzeba walczyć o swoje, a im bardziej walczymy, tym bardziej jesteśmy szanowani i słuchani.

Ludność nam się starzeje, ale nie skupiajmy się tylko na potrzebach osób starszych


Ważnym elementem konferencji były wystąpienia ekspertów, który opowiadali o różnych wyzwaniach stojących przed polskimi jednostkami samorządu terytorialnego. Dr Anita Abramowska-Kmon, kierownik Zakładu Demografii w Szkole Głównej Handlowej, opowiedziała o przejawach i skutkach procesu starzenia się ludności dla polskich samorządów. Zarysowała dramatyczny wręcz stan naszej demografii – w latach 2019-50 ludności Polski ma się skurczyć o 12%; do 2050 roku populacja osób w wieku 65 + zwiększy się o ok. 60%, a populacja osób do 24. roku życia zmniejszy się o ok. 28%. O ile w 2005 roku w Polsce na 100 osób do 14. roku życia przypadały 82 osoby w wieku 65 +, o tyle w 2050 ma ich już być 269! Konsekwencje tego procesu dotkną nas wszystkich, ponieważ np. zbytnie skupianie uwagi na seniorach może się przyczynić do zaniedbywania potrzeb osób młodszych i ograniczania funduszy na związane z nimi cele. W szczególnie ciężkiej sytuacji mogą się znaleźć dzieci osób w trudnej sytuacji materialnej. Dodatkowo, dzisiejsze dzieci otoczone są większą liczbą dziadków, a mniejszą liczbą rodzeństwa i kuzynów, co wpływa na ich rozwój psychologiczny i społeczny.

Samorząd może zdecydować, że chce mieć świadomych i kompetentnych obywateli


Natomiast Anna Stokowska z Fundacji Katalyst Education uznała za jedno z najważniejszych zadań samorządu wyrównywanie szans edukacyjnych, którym można się zajęć włączając młodzież. Argumentowała, że póki co kapitał kulturowy i wykształcenie rodziców korelują ze szkolnymi wynikami dzieci, a powinniśmy minimalizować ten wpływ, bo na to, w jakiej rodzinie się rodzimy, nie mamy żadnego wpływu. Nierówności społeczne to utrata talentów, utrata kapitału ludzkiego, który może być lokalnym zasobem. Jej zdaniem, jeśli młodzi widzą, że nie mogą zmienić swojego życia i otoczenia, to tracą motywację, żeby się uczyć czy angażować. Tymczasem niekiedy bardzo mało potrzeba, żeby dać dzieciom pierwszy impuls do działania.

Wyjaśniała, że samorząd może podjąć decyzję, że zależy mu na wychowaniu zaangażowanych, świadomych oraz kompetentnych obywateli, i w związku z tym postawić na partycypację. Ale może też zdecydować inaczej.

Młodzież może być ważnym sojusznikiem władz lokalnych w przezwyciężaniu wyzwań związanych z ochroną środowiska i klimatu, o których opowiedział dr Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na rzecz EkoRozwoju. Odwracamy oczy od problemu zmian klimatu, tymczasem do 2050 roku powinniśmy osiągnąć neutralność klimatyczną. Czyli powinniśmy drastycznie obniżyć emisje gazów cieplarnianych. Otaczające nas przedmioty musimy wymyślić na nowo, tak aby były bezemisyjne. Musimy zmienić znane nam miejsca w bliższe naturze.

Młodzi się opłacają – samorządy z mniejszą liczbą młodzieży będą się w przyszłości wolniej rozwijać


Jak zmiany demograficzne, ubytek młodych ludzi wpływa na finanse samorządów? Dr hab. Agnieszka Kopańska z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego stwierdziła, że generalnie najszybciej dochodów (z podatku PIT i podatków lokalnych) przybywa tym gminom, w których ubywa najmniej młodych i w których jest najmniej osób starszych. Młodzi ludzie wchodząc na rynek pracy stają się motorem lokalnego rozwoju. Badania wskazują, że najwięcej firm czy jednoosobowej działalności gospodarczej przybywa tam, gdzie ubywa najmniej młodych.

Okazuje się również, że samorządy, gdzie jest więcej starszych, a ubywa młodych, muszą więcej dopłacać do oświaty (bo pojedynczy uczeń więcej je kosztuje). Także na opiekę społeczną więcej wydaje się tam, gdzie jest więcej starszych. Tradycyjnie starsi otrzymują wsparcie w rodzinie i jeśli w tej rodzinie ubywa młodych ludzi, to trzeba się nimi zająć poprzez instytucje, co rodzi koszty. Kto się wyprowadza? Najbardziej aktywni, odważni. Oznacza to zmianę lokalnej struktury społecznej – wzrasta grupa osób potrzebujących wsparcia, nieradzących sobie.

Podsumowując, większa liczba osób starszych, a mniejsza liczba młodych powoduje spadek dochodów, a wzrost wydatków. Samorządy z mniejszą liczbą młodzieży będą się w przyszłości wolniej rozwijać. Zatrzymanie młodych w konkretnej gminie po prostu się samorządowcom opłaca.

Konferencją była oficjalną inauguracją projektu „Mocniejsze NGOsy dla edukacji i aktywności obywatelskiej młodych”, realizowanego z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG, który Fundacja realizuje w partnerstwie ze Związkiem Miast Polskich.


Jeśli zainteresowały Państwa wypowiedzi ekspertów, zachęcamy do zapoznanie się z ich ekspertyzami:


dr Anita Abramowska-Kmon, kierownik Zakładu Demografii, Szkoła Główna Handlowa, „Sytuacja demograficzna w jednostkach samorządu terytorialnego w Polsce – wybrane aspekty„ – KLIKIJ, ABY OTWORZYĆ
dr Grzegorz Kula, dr hab. Agnieszka Kopańska, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, „Wpływ ubytku młodych mieszkańców na finanse gmin i miast na prawa powiatu” – KLIKNIJ, ABY OTWORZYĆ
Anna Stokowska, Fundacja Katalyst Education „Wyzwania w edukacji, które warto rozwiązywać w modelu partycypacyjnym” – KLIKNIJ, ABY OTWORZYĆ
dr Wojciech Szymalski, prezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju, „Wyzwania w zakresie ochrony środowiska i klimatu na szczeblu jednostek samorządu terytorialnego w Polsce” – KLIKNIJ, ABY OTWORZYĆ


Zapraszamy również na kanał Fundacji Civis Polonus na Youtubie, gdzie dostępne są fragmenty konferencji i wystąpienia gości.


POZOSTAŁE ARTYKUŁY