Samorządy jak bankomaty. Negatywną opinię wydała 30 marca br. Komisja Wspólna wobec nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela ze względu na nierzetelnie policzone skutki finansowe.

Za mało pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli
Negatywną opinię wydała Komisja Wspólna dla rządowej propozycji nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela ze względu na nierzetelnie policzone skutki finansowe dla JST, w tym zupełne pominięcie skutków podwyżek dla nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach. Samorządowcy zwrócili także uwagę na niedoszacowanie wcześniejszych podwyżek w roku 2018 i 2019 (które kumuluje się przy obliczaniu każdej kolejnej transzy). Stanowczo sprzeciwili się wprowadzeniu obowiązku corocznego uchwalania regulaminów wynagradzania nauczycieli oraz zmian w ustawie o dochodach JST, w myśl których dodatki za wyróżniającą pracę oraz świadczenia na start dla nauczycieli stażystów staną się zadaniem własnym samorządów, finansowanym z dochodów własnych.
- Nie mamy nic przeciwko podwyżce wynagrodzeń, nauczyciele powinni być godnie wynagradzani – zaznaczył Marek Olszewski, Współprzewodniczący zespołu oświatowego KWRiST. – Niemniej jednak obawiamy się, że kalkulacja nie została przeprowadzona rzetelnie i że my jako kasjer nie otrzymamy na nie stosownych środków.
Z kolei sekretarz strony samorządowej, Andrzej Porawski dodał, że są już dane dotyczące finansowania oświaty za 2018 r. z Ministerstwa Finansów. Zaznaczył, że samorządowcy systematycznie analizują sytuację finansową JST, w tym oświatową. Z analiz tych wynika, że od 2004 r., kiedy powstał obecny system finansów samorządowych, stale rośnie luka finansowa między subwencją oświatową a wydatkami na oświatę (zarówno w całości, jak i na zadania subwencjonowane). Znacząco zwiększyła się ona w 2017 r., a w 2018 r. - wzrosła dramatycznie. Po zakończeniu analiz samorządowcy prześlą je do premiera Mateusza Morawieckiego oraz minister finansów, Teresy Czerwińskiej z prośbą o podjęcie wspólnej dyskusji dotyczącej finansowania oświaty. - To jest także w interesie ministerstwa edukacji, ponieważ uważamy, że edukacja powinna dostać więcej pieniędzy – powiedział Porawski i zaprosił stronę rządową na debatę o oświacie, zaplanowaną w kwietniu w Warszawie.

Edukacja jest zadaniem własnym samorządu po zmianach ustrojowych, przypomniała wiceminister edukacji, Marzena Machałek. I zapewniła, że nowelizacja ustawy ma na celu umożliwienie sfinansowania nauczycielom trzeciej transzy podwyżek. - Dlatego dziwię się, bo wiem, że samorządy popierają nauczycieli, jeśli chodzi o podwyżki (…) Wiemy też, że przy wzroście gospodarczym wzrastają też dochody samorządu, więc nawet z tego powodu wiele z nich decyduje się dofinansować oświatę. Dodała, że trzeba zacząć dyskusję na temat zmiany anachronicznego dziś algorytmu podziału subwencji, choć to będą trudne rozmowy, bo korporacje mają tu różne opinie. Samorządowcy jednak chcą najpierw rozmawiać o zwiększeniu środków na oświatę, algorytm jest wobec tego wtórny.

- Od 20 lat jestem starostą i pierwszy raz usłyszałem tego typu wypowiedź. Pani mówi, że oświata to jest nasze zadanie własne. Tak. Tylko państwo traktujecie nas jak bankomaty – ripostował Jan Grabkowski, starosta poznański, pełniący z ramienia ZPP funkcję Współprzewodniczącego Komisji Wspólnej.

Samorządowcy przypomnieli, że nie tylko koszty reformy oświatowej były niedoszacowane, również przy podwyżkach dla nauczycieli nie bierze się pod uwagę 233 tysięcy pracowników obsługi administracyjno-technicznej szkół, którzy też oczekują zwiększenia wynagrodzeń. A przecież samorządy muszą realizować jeszcze inne zadania własne. Chciałyby też móc realizować zadania związane z rozwojem.

hh