Kolejny już raz palący problem finansowania zadań oświatowych (w tym podwyżek dla nauczycieli) oraz podwyżek minimalnego wynagrodzenia był osią sporu samorządowców i przedstawicieli rządu.

Na wniosek Związku Miast Polskich Komisja Wspólna, która zebrała się 30 października br. ponownie omawiała kwestie związane z gwałtownym wzrostem wydatków samorządowych na oświatę - będące wynikiem reformy edukacji, a także podwyżek nauczycieli.

Samorządowcy podawali konkretne przykłady wzrostu tych kosztów. I tak Sopot dostanie na 2020 rok środki z subwencji oświatowej, które wystarczą zaledwie na 65% kosztów podwyżek nauczycielskich płac, mówił prezydent Jacek Karnowski.
Starosta powiatu poznańskiego, Jan Grabkowski przedstawił wyliczenia dla swojego, bogatego – jak zaznaczył - powiatu, gdzie bezrobocie wynosi zaledwie 1%. W bieżącym roku otrzymał 50 mln subwencji oświatowej, podczas gdy wydatki na oświatę wyniosły 78 mln, w tym płace – 56 mln zł. W 2020 z kolei subwencja wzrośnie do 59 mln, jednak wydatki bieżące wyniosą aż 85 mln, z czego 64 mln pochłoną wynagrodzenia.- To pokazuje, że jesteśmy bankomatem dla rządu, bo finansujemy to, co powinien finansować rząd - mówił starosta.
Wodzisław Śląski
to przykład średniego miasta, które nie prowadzi szkół średnich. Subwencja oświatowa na 2020 spada o 1,3 mln zł (ze względu na odejście jednego rocznika uczniów do szkół ponadpodstawowych), przy wzroście kosztów na podwyżki o 9 mln zł. Wzrost z PIT-u wyniesie 800 tysięcy zł, co oznacza, że nie wystarczy na wyrównanie ubytków.
Duże miasta szacują, że będą w 2021/22 roku dopłacać drugie tyle, ile wynosi subwencja oświatowa. Już dziś dopłacają 70% do wydatków bieżących. 

Według obliczeń samorządowców łącznie zabrakło na podwyżki dla nauczycieli 2,1 mld zł.
Wnioski z dyskusji
P
onieważ rozmowy z Ministerstwem Edukacji nie przynoszą rozwiązania, samorządowcy domagają się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim oraz ministrem finansów, inwestycji i rozwoju, Jerzym Kwiecińskim. Chcą wyjaśnić im, dlaczego – pomimo rzeczywiście dobrych wskaźników dotyczących wzrostu dochodów JST, np. z podatku PIT – nie są w stanie udźwignąć rosnących kosztów reformy oświatowej i podwyżek nauczycieli.
Domagają się też przekazania na piśmie danych MEN dotyczących kalkulacji subwencji oświatowej na 2020 r
. A jako że podwyżki z 2018 i 2019 roku mają być kontynuowane w roku przyszłym, samorządowcy wnioskują, by MEN nie rozmawiał ze związkami zawodowymi na ten temat bez nich. Ostatecznie to oni za nie płacą, dokładając coraz więcej z własnej kasy.

Płaca minimalna dobija budżety
Problem podwyżki płacy minimalnej do kwoty 2650 zł, a stawki godzinowej – do 17 zł od przyszłego roku również przyczyni się do drastycznego pogorszenia samorządowych finansów. Kwestia ta częściowo zazębia się z podwyżkami dla nauczycieli, bo pociąga za sobą podwyżki pracowników administracyjnych szkół. Rodzi to wielorakie problemy, nie tylko finansowe, ale również społeczne (działanie demotywujące spłaszczenia płac, roszczenia innych grup pracowników, konflikty między wykształconymi pracownikami a tymi z wykształceniem podstawowym itp.). Dyskusja na ten temat, w perspektywie zwiększania płacy minimalnej do 4 tysięcy zł w 2022 roku zaplanowana została na styczeń 2020 roku.
Dłuższa relacja z KWRIST znajdzie się w październikowym „Samorządzie Miejskim”

hh