W audytorium ECS w poniedziałkowe popołudnie zebrała się pełna sala słuchaczy. Obok samorządowców usiedli politycy, dawni opozycjoniści, mieszkańcy Gdańska. Mówiono o dziedzictwie 30 lat demokracji.

W audytorium ECS w poniedziałkowe popołudnie zebrała się pełna sala słuchaczy. Obok samorządowców usiedli politycy, dawni opozycjoniści, mieszkańcy Gdańska. Mówiono o dziedzictwie 30 lat demokracji.

Mówcami podczas debaty byli:
- Aleksandra Dulkiewicz - prezydent Gdańska,
- Rafał Trzaskowski - prezydent Warszawy,
- Rafał Dutkiewicz - były prezydent Wrocławia,
- Andrij Sadowyj - ukraiński inżynier, działacz społeczny i samorządowiec, mer (burmistrz) Lwowa
- Elżbieta Bieńkowska - była minister rozwoju regionalnego, wicepremier i minister infrastruktury, od 214 r. Europejski Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług
Spotkanie prowadził Tomasz Lis - dziennikarz i publicysta.

Czy samorząd potrzebuje państwa? - zapytał prowadzący debatę.
- Potrzebujemy siebie nawzajem, bo wszyscy pracujemy dla dobra mieszkańców - powiedziała Aleksandra Dulkiewicz. - Jeżeli PiS wygra jesienne wybory, my samorządowcy możemy pakować manatki.
- Jeżeli PiS wygra kolejne wybory, pójdzie po samorządy. Dotąd ten rząd wystraszył się jedynie protestujących kobiet i samorządów - przypomniał Rafał Dutkiewicz. Zachęcał, by samorządowcy stworzyli ruch, formę wspólnego działania, powołany na określony czas - do październikowych wyborów. Jego zadaniem miałoby być m.in. wsparcie dla samorządowców startujących w wyborach do Senatu.
Elżbieta Bieńkowska: - Samorząd potrzebuje państwa wspierającego, które nie uważa samorządowców za nierobów i złodziei. Samorządy w Polsce na każdym poziomie świetnie się sprawdziły. To przykład ogromnego sukcesu, jak podnosić jakość życia. Przypomniała, że poprzedni rząd przygotował wiele dokumentów, w tym Krajową Politykę Miejską, które zachęcały samorządy do współpracy i współdziałania na rzecz lepszego funkcjonowania społeczności lokalnych. W dokumentach przygotowywanych przez obecny rząd, miasta mniejsze nastawia się przeciwko większym. To nie może - zdaniem pani komisarz - przynieść dobrych efektów.

Prowadzący debatę zastanawiał się, czy samorząd i rząd są skazane na czołowe starcie. Twierdzącej odpowiedzi udzielił na to pytanie prezydent Warszawy zaznaczając, że chodzi o obecny rząd. - Obietnice, które w tej chwili są na stole - ta słynna piątka Kaczyńskiego - mają być realizowane w dużej części z pieniędzy samorządów. W przypadku Warszawy to jest prawie miliard rocznie. Wiec jeżeli zabiorą nam miliard rocznie na realizację swoich obietnic, to możemy się spodziewać, jak to się skończy - tak jak przerzucanie olbrzymich kosztów za edukację. Przypomnę, że w zeszłym roku płaciliśmy 4 miliardy, w tym roku już 4,5 miliarda za edukację. Dopłat do zadań jest coraz mniej ze strony rządowej, a obowiązków - coraz więcej. Nawet ta obietnica 5-procentowej podwyżki dla nauczycieli - w przypadku Warszawy to kosztuje 90 mln zł, a rząd dał nam 30 mln. Nawet więc tą ostatnią obietnicę realizuje się za nasze pieniądze. Warto też pamiętać, że polityka regionalna w wersji przewidywanej przez rząd PiS ma dać pieniądze tylko na biedne regiony.

Tomasz Lis zwrócił się do Andrija Sadowyja: - Od 12 lat jest pan merem Lwowa, miasta w kraju od 5 lat w stanie wojny. Jaka jest pana perspektywa, słuchając tych wypowiedzi?
- Zastanawiam się, czy wy mówicie o Ukrainie, czy o Polsce? Za każdego prezydenta próbują u nas tak przekręcić, by skład samorządów był tylko z jednej partii. Kiedy idzie walka samorządu i państwowych struktur, zawsze wygra samorząd, ale trzeba w to wierzyć. Dlaczego? To my pracujemy i jesteśmy z ludźmi, ci w rządzie latają samolotem w globalny świat, nas widzą z wysoka. Wszyscy żyjemy teraz w czasach wojny hybrydowej, u nas jest jeszcze zwykła wojna. 13 tys. ludzi na Ukrainie zginęło. Dziś, w tej sytuacji, to samorząd jest siłą, która trzyma Ukrainę, to my odbudowujemy miasta i mamy wsparcie prostych ludzi, z nim będzie zwycięstwo.

Nawiązując do konfrontacji na linii samorząd - rząd, Tomasz Lis przypomniał „starcie” Aleksandry Dulkiewicz z początku kadencji, gdy rozpoczął się konflikt o Europejskie Centrum Solidarności.

- Kiedy poprosiłam premiera Piotra Glińskiego o spotkanie w sprawie ECS, uderzyło mnie, jak różne jest rozumienie wypowiadanych przez nas słów. Nie odpowiada mi, że rozmawiamy dziś tutaj w stylistyce wojennej. Kiedy rozmawiam z ludźmi, mówią mi: chcemy słyszeć inny język, jesteśmy zmęczeni tą bezustanną konfrontacją”. Trzeba pokazać ludziom dobre emocje, oni marzą o innej Polsce, w której usiądą przy jednym stole z rodziną, bo niestety, daliśmy się podzielić. Każdy powinien zacząć od samego siebie, albo będzie pospolite ruszenie obywateli chcących zmienić Polskę, albo będzie trudno.

- Zachęcam moich kolegów samorządowców do ekstraordynaryjnego zaangażowania w wyborach - skomentował Rafał Dutkiewicz. - Rozstrzygnięcie o miejscu Polski w Europie nastąpi jesienią. Żeby w Polsce nadal mogły dziać się rzeczy wspaniałe, takie, które robił w Gdańsku Paweł Adamowicz, potrzebujemy większego zaangażowania samorządowców.

Aleksandra Dulkiewicz przypomniała, że Paweł Adamowicz jest patronem debaty i przywitała jego rodziców obecnych na sali. - Paweł jako jeden z pierwszych, gdy PiS przejął władzę w 2015 r., zakasał rękawy i ruszył do walki w obronie konstytucji i niezależności sądów organizując w Gdańsku 15-lecie Trybunału Konstytucyjnego - przypomniała.
- Paweł niezwykle kochał ludzi, łaknął kontaktu z innymi i tak też rozumiał demokratyczne funkcjonowanie w tworze, jakim w dużej mierze dzięki niemu jest dziś Gdańsk. Te trzy pojęcia: kochanie ludzi, otwartość i demokracja. Tym chcę się kierować, to pozostanie w mojej pamięci - przyznał Rafał Dutkiewicz.
Elżbieta Bieńkowska stwierdziła: - Gdyby miały to być trzy słowa, które określałyby tzw. testament Pawła Adamowicza, byłyby to dla mnie : tolerancja, upór i praca.
Rafał Trzaskowski: - Pawła Adamowicza znałem najsłabiej z was. Najgorsze co jest dziś w naszej polityce to hipokryzja. Dla mnie on był wiarygodny, bez krztyny fałszu, niesłychanie wierny swoim zasadom.
Andrij Sadowyj: - Lubił Lwów i często przyjeżdżał, zawsze towarzyszyło mu wiele osób: radni, zastępcy. Był liderem, kochał ludzi. Myślę, że był także wielkim romantykiem, miał dużo planów na przyszłość, teraz trzeba je zrealizować.
Aleksadra Dulkiewicz: - Ja wolę słowo dziedzictwo niż testament. Tym dziedzictwem jest dla mnie Gdańsk, w którym każdemu dobrze się żyje - to kładł nam zawsze do głowy. Druga szalenie ważna kwestia - nie bez kozery mówię o niej w ECS. Mimo, że ludzie mogli się pukać w głowę, on z każdym siadł do stołu - umowa o powstaniu ECS została podpisana w 2007 r. za pierwszego rządu PiS. To dla nas wielka lekcja pozostawiona przez Pawła, że potrafił się dogadać z każdym.