W związku z wyrażonym przez MEN zdziwieniem, że samorządy „muszą dokładać do oświaty”, proponuję zmienić nazwę resortu na „Ministerstwo Zdziwienia Narodowego” – pisze A. Porawski, dyrektor Biura ZMP.

W związku z wyrażonym przez MEN zdziwieniem, z jakim Ministerstwo przyjmuje stwierdzenia, że samorządy „muszą dokładać do oświaty", proponuję zmienić nazwę tego resortu na „Ministerstwo Zdziwienia Narodowego", która będzie bardziej adekwatna do linii propagandowej obecnego kierownictwa resortu.

Przede wszystkim MEN iście po „mistrzowsku" żongluje liczbami. I tak na przykład podaje, że w roku 2019 subwencja szkolna dla Warszawy wzrośnie o 201 mln zł (o 11,2%) Tylko zapomniało dodać, że w ostatnich trzech latach (2015-2018) ta subwencja dla Warszawy wzrosła o 280 mln zł (o 18,9 %), podczas gdy same tylko wydatki bieżące stolicy na oświatę w tych samych trzech latach wzrosły o 1 mld zł (o 36,4 %). Podobne relacje występują we wszystkich wymienionych przez zdziwiony resort miastach.
Resort przypomina nam też, jakie mamy obowiązki jako organy prowadzące szkoły. Ależ wiemy i - mimo zdziwienia resortu - sumiennie te obowiązki wykonujemy. I to właśnie dlatego, że robimy to odpowiedzialnie, że coraz więcej musimy dokładać do oświaty, rośnie luka między tym, co dostajemy z budżetu państwa, a tym, co na oświatę w poczuciu obowiązku wydajemy.
Porównajmy rok 2004 z 2015 i 2017, najpierw w relacji do subwencji oświatowej:

A teraz jeszcze, by nie być posądzonym o brak obiektywizmu, do wszystkich dochodów oświaty (a więc także otrzymywanych z budżetu państwa dotacji oraz wpływów „własnych" samorządowej oświaty), bez dochodów i wydatków majątkowych:

Zwraca uwagę gwałtowny skok tej luki w ostatnich dwóch latach, dla których są już dane Ministerstwa Finansów. Przez 11 lat (2004-15) luka finansowa wzrosła o 6,2 %, a przez dwa ostatnie (2015-17) - aż o 5,4 %. Rok 2018 był tak samo niekorzystny, dopiero plan na rok 2019 jest nieco lepszy. Ale zdziwiony resort o do­tychczasowej dynamice nic nie mówi, a w swoim komentarzu podaje wyłącznie odpowiednio dobrane dane. A tymczasem to, co dokładamy do oświaty (bo chcemy, a nie musimy), to są naprawdę wielkie kwoty !
Ta resortowa „statystyka" przypomina nam także o tym, że w ostatnich latach dobrej koniunktury rosną nam dochody własne. Tylko zapomina, ile w najbliższych latach musimy zainwestować, by dobrze wykorzystać środki unijne i by Minister Rozwoju nie musiał nam zarzucać umyślnego spowalniania inwestycji.
Panie Ministrze, niech Pan spojrzy na te liczby, a dowie się Pan, kto spowalnia samorządowe inwestycje.
(apo)