- Ten projekt jest lekceważeniem JST – mówił w Sejmie Marek Wójcik z ZMP. Wynika z niego bowiem, że podwyżki wynagrodzeń nauczycieli mają być sfinansowane z ich dochodów własnych.

Sejmowe Komisje Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej na wspólnym posiedzeniu 12 czerwca jednogłośnie poparły ten poselski projekt. Pierwsze czytanie odbyło się po niespełna tygodniu od wpłynięcia do Sejmu. Protestowali przedstawiciele korporacji samorządowych i opozycji.

Projekt w głównej mierze realizuje postanowienia porozumienia zawartego w kwietniu z oświatową „Solidarnością”: wprowadza 9,6 proc. podwyżki wynagrodzeń, min. 300 zł dodatku za wychowawstwo, 1000 zł dodatku socjalnego „na start” dla stażystów i skraca ścieżkę awansu zawodowego. Kontrowersje budzi nie tylko procedura wprowadzenia tej regulacji, ale źródło finansowania podwyżek. 

- W jakim stopniu ta podwyżka będzie miała odzwierciedlenie w budżecie państwa, a w jakim stopniu cała ta podwyżka jest na koszt samorządów? – dopytywała posłanka Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna). - Do tej pory była taka zasada, zresztą ona obowiązuje, że jeżeli zwiększa się zadania samorządu terytorialnego, to zwiększa się subwencja oświatowa – wskazywała posłanka Krystyna Szumilas (PO). Jak mówiła, jeżeli nowelizacja wprowadza podwyżkę wynagrodzenia nauczycieli od 1 września, to elementem tego projektu powinna być zmiana ustawy budżetowej w zakresie podwyższenia kwoty bazowej i podwyższenia subwencji oświatowej. - Taka nowelizacja ustawy budżetowej do Sejmu nie wpłynęła. Wszystkie te zadania, jeżeli ta ustawa zostanie przyjęta, musiałyby być sfinansowane z dochodów własnych samorządów, bo nie z subwencji oświatowej – podkreślała.

Kwestię finansowania wprowadzanych rozwiązań podnosili również przedstawiciele samorządów. - Czytając sam projekt i jego uzasadnienie, nie można doszukać się kosztów wprowadzonych rozwiązań – alarmował Jarosław Komża ze Związku Powiatów Polskich. Odniósł się do uzasadnienia projektu, w którym wskazuje się na wzrost dochodów własnych JST. - Taki sposób prezentacji danych określa się mianem manipulacji - ocenił. - Wydatki oświatowe samorządów niewspółmiernie, znacznie szybciej wzrosły niż dochody. Subwencja oświatowa nie wystarcza nawet na finansowanie wynagrodzeń nauczycieli - przekonywał.

- To jest nasza pierwsza i ostatnia okazja, żeby wypowiedzieć się na temat tej ustawy. Nie było żadnych konsultacji z nami, a my jesteśmy realizatorami. Ta ustawa jest lekceważeniem jednostek samorządu terytorialnego – mówił Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu ZMP ds. legislacyjnych. - Zdarzało się, że dokładano nam obowiązków, ale przynajmniej była szansa na rekompensatę, nawet jeśli ona była niewystarczająca. Tym razem już bez żadnych skrupułów mówi się o tym, że za wprowadzenie tej regulacji mamy zapłacić z dochodów własnych. Nikt się nawet nie kryguje – oburzał się.

Posłowie z PiS  uspokajali jednak, że środki na wdrażanie podwyżek samorządy będą miały zapewnione. Takie zapewnienie złożyła również wiceminister edukacji Marzena Machałek.

Wcześniej w głosowaniu odrzucony został wniosek posłów opozycji, popierany przez korporacje samorządowe, aby projektem zająć się 26 czerwca. -Zgodnie z art. 36 Regulaminu Sejmu organizacje samorządowe mają prawo do 14 dni wyrazić opinię na temat projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio nie tylko spraw samorządowych, ale także co jest niezwykle istotne – wydatków – argumentował poseł Rafał Grupiński (PO). Komisje odrzuciły wniosek 26 głosami do 16.

Związek Miast Polskich będzie dalej interweniował w tej sprawie, gdyż to właśnie miasta najwięcej dokładają do edukacji (1 mld 200-300 mln zł). Zdaniem przedstawiciela ZMP, projekt ten łamie regulamin Sejmu i nie został skonsultowany ze stroną samorządową Komisji Wspólnej Rządu i i Samorządu Terytorialnego.