Włączenie kryteriów rozwojowych do ustawy, aby rząd brał je pod uwagę przy zmianie granic miast, a także połączenie miast z otaczającymi je gminami obwarzankowymi to postulaty sformułowane 11 kwietnia

Podczas konferencji „Rozwój miast a ich granice administracyjne” 11 kwietnia w Opolu, która została zorganizowana przez samorząd Opola i Związek Miast Polskich, dyskutowano na temat zmian granic miast, co jest często jedyną drogą do ich dalszego rozwoju. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przepisy prawa wciąż nie pozwalają na skuteczne podejmowanie wspólnych z sąsiadami przedsięwzięć rozwojowych w miejskich obszarach funkcjonalnych.

Zdaniem samorządowców i ekspertów uczestniczących w konferencji konieczna jest debata nad całym systemem administracyjnym kraju, który nie jest obecnie optymalnie wydolny i racjonalny. Zmiany powinny dotyczyć również włączenia kryteriów rozwojowych do ustawy, aby Rada Ministrów brała je pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zmianie granic miast. Problem, który powinien zostać pilnie rozwiązany, gdyż zwiększy szanse na rozwój dla około 150 miast, dotyczy połączenia ich z otaczającymi je gminami obwarzankowymi. Zgłoszono postulat, że konsultacje społeczne, odbywające się podczas planowanej zmiany granic, powinny dotyczyć wyłącznie mieszkańców tej części obszaru, która ma być włączana do miasta.

Grzegorz Ziomek, dyrektor Departamentu Administracji Publicznej MSWiA, przekazał list sekretarza stanu Pawła Szefernakera, w którym zwracał m.in. uwagę na brak regulacji dotyczących rozliczeń finansowych między samorządami, których dotyczą zmiany granic. Obecny na spotkaniu profesor Przemysław Śleszyński z Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN mówił o demografii i depopulacji, które powinny być brane pod uwagę przy planowaniu przyszłego rozwoju kraju. Podkreślał, że koszty chaosu przestrzennego w Polsce to rocznie ok. 84 mld zł w skali całego kraju, a najbardziej tracą miasta średnie, szczególnie wobec tzw. wielkiej piątki, w skład której wchodzi: Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków i Gdańsk. Konieczna jest – w jego opinii – optymalizacja systemu administracyjnego naszego kraju (prezentacja w załączeniu).

Zmiany granic, które następują w każdym roku w drodze kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów, dokonują się w różnych okolicznościach. To niejednokrotnie wynik wielkiej determinacji władz miejskich, które najczęściej, zamiast konstruktywnej debaty o przyszłości, muszą przezwyciężać sprzeciw budowany na demagogii i populizmie. W trakcie konferencji w Opolu przedstawiciele miast zaprezentowali dobre i skuteczne, choć niełatwe, przykłady poszerzania granic, który umożliwiły rozwój (Rzeszów, Zielona Góra, Opole), a także o te, które zostały uniemożliwione, często z przyczyn politycznych i irracjonalnych (Ełk, Legnica, Przemyśl).

Samorządowcy, którym udało się przeprowadzić skutecznie zmianę granic, podkreślali, że miasta ich dzięki temu „złapały drugi oddech” (np. budżet Opola zwiększył się z 600 do 1 350 mln zł), ale najbardziej zadowoleni z tych zmian są sami mieszkańcy włączeni do miasta. Pokazują to nie tylko niezależne badania poziomu satysfakcji, ale też przed wszystkim wyniki wyborów samorządowych na tych terenach. Jak mówił Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry, przy takich zmianach nie chodzi, aby coś zabrać, ale aby zyskać (np. obniżenie podatków, lepszą komunikację, rady dzielnic z większymi uprawnieniami, Orliki). Jego zdaniem, zawsze powinna to być jednak ewolucja, a nie rewolucja. Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola z kolei akcentował, że warto sobie zadawać sprawę, że im biedniejsze jest centrum, tym otoczenie czy obwarzanek będzie się miało coraz gorzej. Dlatego trzeba dać miastom szansę na „rozwinięcie skrzydeł”.

Profesor Krystian Heffner zwracał uwagę na zawieranie lokalnego konsensusu z mieszkańcami, a nie z władzami lokalnymi, z którymi w kwestii zmiany granic dojście do porozumienia jest praktycznie niemożliwe. ZMP wskazywało już wielokrotnie na nieprawidłowości procesów konsultacyjnych. Zdaniem Związku, konsultacje powinny obejmować tylko mieszkańców włączanych terenów, a nie całą gminę.

Więcej na ten temat w kwietniowym numerze „Samorządu Miejskiego”.