W zeszłym roku luka pomiędzy samorządowymi wydatkami a dochodami oświaty skoczyła gwałtownie do rekordowych 43,7 proc. W dużej części to efekt zmian wprowadzanych przez rząd - pisze „Rzeczpospolita”.

- Protestowaliśmy przeciwko reformie oświaty nie ze względów merytorycznych, tylko ze względu na jej koszty organizacyjne dla samorządów – mówi Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. – Minister edukacji obiecała, że te koszty zostaną pokryte w ramach subwencji oświatowej. Niestety, choć subwencja rzeczywiście wzrosła, to jednocześnie jeszcze mocniej wzrosły wydatki własne samorządów. Twarde dane i wyliczenie pokazują, że niestety, to my mieliśmy rację – dodaje.

Z wyliczeń przygotowanych przez firmę doradczą Vulcan wynika, że w 2017 r. łączne wydatki oświatowe jednostek samorządu terytorialnego wyniosły prawie 71 mld zł, w tym wydatki bieżące (bez inwestycji) – 66 mld zł. Tylko niecałe 42 mld wynosiła subwencja oświatowa (przekazywana samorządom z budżetu centralnego), ok. 4 mld to dotacje, wpłaty rodziców i inne dochody oświatowe, brakujące zaś 20 mld zł samorządy musiały znaleźć w dochodach własnych.

Tak źle jeszcze nie było
Luka pomiędzy wydatkami i dochodami oświaty utrzymuje się od lat, ale w 2017 r. przybrała rekordowe rozmiary. W ujęciu procentowym w latach 2010–2014 wynosiła ok. 36 proc., w 2015 r. i w 2016 r. ok. 37,5 proc., w 2017 r. gwałtownie skoczyła aż o ponad 5 pkt proc., do poziomu 43,6 proc. – Można więc powiedzieć, że przeciętny samorząd do każdej złotówki, którą dostał od państwa na utrzymanie systemu, musiał w 2017 r. dołożyć prawie 44 grosze – analizuje Mariusz Tobor, ekspert firmy Vulcan.
Co jest przyczyną rosnącej luki? – Zeszłoroczny wzrost jest skutkiem głównie najnowszych reform, których skutki finansowe nie zostały zrekompensowane przez zwiększenie subwencji i dotacji otrzymywanych przez samorządy – uważa Mariusz Tobor.
Wedle jego ostrożnych szacunków w 2017 r. w samej oświacie gminnej (przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja) reforma wymusiła na samorządach zwiększenie wydatków z dochodów własnych o nie mniej niż 1,1 mld zł, nie licząc wydatków inwestycyjnych.
Przyczyn, że wydatki na oświatę są wyższe niż subwencje jest kilka – mówi Dariusz Bożek, prezydent Tarnobrzegu. – Większość z nich wiąże się ze wzrostem wymagań w oświacie i jej reform wprowadzanych przez władzę centralną. Przykładowo, miasto ponosi koszty funkcjonowania przedszkoli, zaś subwencja oświatowa obejmuje jedynie dzieci realizujące przygotowanie przedszkolne oraz posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. A przepisy prawa obligują gminy do zapewnienia miejsc dla wszystkich dzieci od trzeciego roku życia.